Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/496

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Swe fale,
Tęskne zawodzi żale
Słowik uroczy —
Jak z całej mocy
Na różnorakie tony
Przemelodyjne, piskląt pozbawiony,
Oskarża los swój sierocy.
Widzę, u Idy ścian
Pasą się trzody,
W fujarki nocne zawody
Wsłuchał się łan —
Sen jeszcze od końca daleki,
Sen, co najsłodziej,
Gdy jutrznia wschodzi,
Tuli powieki
Nad ranem.

I. PÓŁCHÓR.

Czemu nie wraca, wysłań przez Hektora,
Nasz wywiadowca, szpieg?

II. PÓŁCHÓR.

Ostatnia, by wrócił, pora.

I. PÓŁCHÓR.

Może gdzie zabit legł?

II. PÓŁCHÓR.

I ja też się boję,
Że wpadł w zasadzkę wywiadowca nasz.

I. PÓŁCHÓR.

Lecz chodźmy teraz po likijską straż,
Niech miejsce tu zajmie swoje.