Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/487

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Strymon, który swe tonie,
Gdy miłością zapłonie,
Rozlał ongi po łonie
Śpiewnej Muzy-dziewicy,
Twej, Rhesosie, rodzicy.
Jak bóg, lśniący blaskami,
Dziś się jawisz przed nami,
Chyżonogie cię źrebce
Ku mej wiodły kolebce!
Teraz, miasto frygijskie ty moje,
Twe się trudy zakończą, twe znoje,
Teraz hymn możesz wznieść
Na boga-zbawcy cześć.


∗                    ∗

Taka dzisiaj godzina,
Iże w Troi mej starej
Może znowu pieśń zabrzmieć wesoła,
Mogą znowu przelewać się wina.
Pełne krążyć puhary
Dokoła,
Mogą płynąć miłosne wyznania!
Już k’nam szczęście się słania,
Od Ilionu wybrzeży
Huf atrydzkich szermierzy
Przez smug morza otwarty
Już odpływa do Sparty.
O mój drogi, mój miły,
Oby nam to sprawiły
Twoja ręka, twój miecz,
Zanim ruszysz stąd precz!

*