Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/416

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Odprawiasz swe korowody,
Nasz Dionizie młody?
A może kipi twój szał
Pośród koryckich skał?
Lub też w Olimpu komorach,
Skrytych w cienistych borach,
Gdzie Orfeusza zew,
Lutni czarowny ton,
Ze wszystkich przynaglił stron
Zielone kłody
Drzew
I zwierza wszelaki płód,
Że je za sobą wiódł,
Że wszystkie za nim szły,
Dźwięcznymi wabione tchy?!
O pierydzka kraino!
A ino ci patrzeć, a ino,
Jak stanie na twojej glebie
Ten szumny nasz pan, czczący ciebie!
Jak na bachantek czele
Zjawi się tutaj, wesele
Niosąc rozkoszne — o haj!,
Menady prowadząc swoje
Przez Aksiosa zdroje,
Przez Lydiasa brody
Spłynie w ten kraj!
Swe tu skieruje kroki
Przez rwiste,
Szkliste
Potoki,
Co, niby dobrzy rodzice,
Żywią i rzeźwią ziemice —