Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/373

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


FRYGIJCZYK.

Nie chcę umrzeć!... Zaś Gorgona martwa rzecz to, czy też żywa?

ORESTES.

Drżysz przed śmiercią, niewolniku, która z nędzy cię wyrywa?

FRYGIJCZYK.

Każdy człowiek — i niewolnik — lubi słońca blask na świecie.

ORESTES.

Mądrze mówisz! Twa roztropność cię ocala! Odejdź przecie!

FRYGIJCZYK.

Nie zabijesz mnie?

ORESTES.

Precz z oczu!

FRYGIJCZYK.

Mile mówisz!

ORESTES.

Lecz za chwilę
Może jeszcze się namyślę. Zobaczymy!...

FRYGIJCZYK.

To nie mile!
(Odchodzi).

ORESTES.

Głupi jesteś! Mego miecza nie ubroczy ciecz twa krwawa,
Ani-ś ty mi jest niewiastą, ani nie masz mężczyzn prawa,
Byś mi wrzasku nie podnosił, po tom przyszedł! Argos całe
Usłyszawszy, co się święci, przyjdzie robić mi zakałę!
Menelaja się nie lękam, broń na niego mam gotową.
Niech tu przyjdzie ten pyszałek ze swą jasną, bujną głową!
Niechże Argos mi sprowadzi, aby pomścić śmierć swej żony,
Jeśli życia nie ocali mnie i siostrze mej rodzonej