Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na niebios świetlistej łące,
Gwiazdy iskrzące,
Hyad i Plejad wtóry
Cały ten lśnisty tłok,
Co raził Hellenów wzrok.
Był na tej zbroi.
Zaś szyszak na głowie twojej
Był znowu taki:
Swój łup wspaniały
Sfinksy złociste w pazurach trzymały,
A lwica, gniewem ziejąc śród twego pancerza,
W rumaka[1] pejreńskiego straszliwie uderza.
A i na krwawym oszczepie
Tabun rumaków czworonogich hula —
Za nimi kurzu się fala
Czarnym obłokiem przewala.
Takich to wojów króla
Zabiłaś, córko Tyndara!
Własnegoś męża zabiła,
O ty niewiasto fałszywa!
Ale karzących bóstw siła
Wnet się o śmierć twą postara:
Już widzę, jak krew czarna spływa
Z twej szyje,
Gdy stal w nią zabójczą się wbije!

Na scenę wchodzi

STARZEC.

Gdzie jest ta moja młódka, ta moja królowa,
Przezemnie wychowana Agamemnonowa

  1. W Pegaza.