Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/263

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Cicho! ach! cicho —
Niech ten nieszczęśnik, pogrążony we śnie,
Zapomni, jakie go licho
Zgnębiło!

CHÓR.

Płaczę boleśnie,
Starcze, nad tobą,
Nad dzieci losem
I nad chwalebnym tym mężem!
Idźcież mi z swoją żałobą —
Nie robić wrzasku, hałasu,
Niechże do czasu,
Waszym nie zbudzon głosem,
Spokojnie i miło
Leży.

CHÓR.

Ojej! Okrutna rzeź!

AMFITRYON.

Śmierć mi zadacie!

CHÓR.

Ze snu się zrywa!

AMFITRYON.

Mówię ci, weź się stąd, weź!
Czy nie możecie być cicho nareście?
Nie może-ż umilknąć skarga?
Siła w nim żywa:
Zbudzi się, więzy potarga,
Mnie, ojca, poświęci zatracie,
Zburzy do reszty ten gmach
I klęskę posieje po mieście.