Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A świadkami tej pogoni
Penejowe piękne fale,
Puste dale
Bezowocnych, czczych ugorów
I głąb borów
Pelionu i Homola
Też sąsiednia, skąd swywola
Dzikich jeźdźców, tłumna, rojna,
W powalone jodły zbrojna,
Na tesalskie wpadnie sioła,
Niszcząc wszystek kraj dokoła.
A i daniel nakrapiany,
Złotorogi zwierz, co łany
W krąg pustoszył, z jego ręki
Potem zginął: w dań podzięki
On ten świeży łup swój złoży
Ojnojskiej łowczyni bożej.


∗                    ∗

Potem stanie
Na rydwanie
I ujarzmi straszne źrebię
Diomeda —
Zaprzęg, który wziąć się nie da,
A zaś ludzką krew li chłepce
U tych żłobów, pełnych krwawej,
Wstrętnej strawy
Z ludzkich ciał, podartych srodze.
I znów dalej
Swej ochocie puści wodze
I wskroś srebrnej, szumnej fali
Hebrosowej szumi, hula