Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Człowieka, co wymyślił takie przedsięwzięcie.
Przyjaciół mych atoli zostawić nie mogę
I bez nich sam się puścić na ratunku drogę.
Mógłbym uciec, za sobą mając już jaskinię,
Lecz takiej druhom moim krzywdy nie uczynię.

CHÓR.

Któż pierwszy z nas tu stanąć ma,
Któż drugi żagwi się imie,
Aby pozbawić światła dziś
Cyklopa oko olbrzymie?
(Słychać śpiew z wewnątrz groty).
Cicho! cicho! choć pijany,
Jeszcze nam ten bałwan drże się,
Niezadługo z wielkiem wyciem
Z groty on się tej wyniesie.
Nauczmy go krotochwili —
Grzmij, pieśni wesoła!
Wszak on chce oślepnąć zgoła!

Szczęśliw, szczęśliw, kto przy winie,
Przy rozkosznej kto biesiadzie
Wokół szyi przyjaciela
Przyjacielską rękę kładzie;
Kto złociste gładząc włosy
Przyjaciółki swojej hożej,
Na posłaniu legł przewonnem
I woła namaszczony: kto mi drzwi otworzy?

CYKLOP.

Hej-że! płynę, pełen trunku
I słodkiego jadła syty,
Niby okręt ładunkowy,