Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zmieniłaś suknię białą? Gdzież twój włos bogaty?
Przecz ścięłaś go żelazem z nad pięknego czoła?
Przecz lice zlewasz łzami i skargi dokoła
Rozsiewasz żałośliwe? Czy jakie widziadła,
Sny nocne, cię uwodzą, żeś w ten żal popadła?
Czy może z twej ojczyzny jakie przyszły wieści,
Że serce twoje pęka z okrutnej boleści?

HELENA.

O władco — tym tytułem już cię dzisiaj darzę —!
Zginęłam!... Już po wszystkiem! O wy losy wraże!

THEOKLIMENOS.

I jakaż to cię znowu katuje zagłada?

HELENA.

Menelej — jak to wyrzec?! — nie żyje! O biada!

THEOKLIMENOS.

[Niemiła wieść, jakkolwiek sprzyja doli mojej.]
Od kogoś to słyszała? Czy od Theonoi?

HELENA.

Tak, od niej i od tego, co był śmierci świadkiem.

THEOKLIMENOS.

Więc z wieścią — a czy pewną? — wszedł tu ktoś ukradkiem?

HELENA.

Tak, przyszedł! Oby miał się według moich chęci!

THEOKLIMENOS.

Dokładniej chcę usłyszeć! Gdzie on? Gdzie się kręci?

HELENA.

Ot, siedzi, przycupnąwszy, na stopniach mogiły.