Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MENELAOS.

Posłuchaj mnie: od kiedy bawisz na tym dworze
I jaka cię zażyłość wiąże z króla służbą?

HELENA.

Co mówisz? Snać pod dobrą wyrzekłeś to wróżbą
Ratunku myśl naprawdę już się w tobie budzi.

MENELAOS.

Czy mogłabyś którego ze stajennych ludzi
Namówić, aby zechciał dać nam zaprząg jaki?

HELENA.

Udałoby się może. Lecz którymi szlaki,
Nie znając tego kraju, uciekać stąd mamy?

MENELAOS.

Niepodobieństwo, prawda! A gdybym się w bramy
Pałacu tego wcisnął, zamordował księcia?

HELENA.

O nie przemilczałaby twego przedsięwzięcia
Królewska przecie siostra, chroniłaby brata!

MENELAOS.

Nie mamy nawet łodzi, by zbiedz z ręki kata —
Wszak rozbił się nasz statek na burzliwej głębi.

HELENA.

A może coś mądrego niewiasta wydębi?
Posłuchaj: za zmarłego czyś uchodzić gotów?

MENELAOS.

Zła wróżba! Lecz jeśli to ma nas z tych obrotów
Wybawić, że nie żyję, udam, choć żyw chodzę.