Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chciał spędzić nas z grobowca, ja jednym zawodem
Zabiję naprzód żonę, a potem uśmiercę
Wraz siebie, miecz dwusieczny wpakowawszy w serce —
Niech ciekną krwi strumienie po krawędziach grobu!
Legniemy obok siebie, takiego sposobu
Używszy, aby wieczną napełnił cię skruchą,
A ojcu sprawił hańbę. Przeto nie bądź głuchą,
Gdyż tej nikt nie poradzi, ni brat twój rodzony,
Ni żaden inny człowiek... Nie oddam ja żony!
Jeżeli nie do domu, to w grób ją zabiorę!
Do łez mają-ż niewieścich być me oczy skore
I wzbudzać litość dla mnie? Nie! ja szukam w czynie
Ratunku! Więc zabijaj! Chwalebnie popłynie
Ta nasza krew! Lecz myślę, że się lepiej stanie,
Gdy słów moich wysłuchasz: zostaniesz przy mianie
Kobiety sprawiedliwej, a ja się nie zbawię
Małżonki.

PRZODOWNICA CHÓRU.

Ty, dziewico, zadaj kres tej sprawie:
Rozstrzygaj tak, by wszystkim wyrok twój był miły.

THEONOE.

Z natury mam ja w sobie dość woli i siły,
Ażeby być szlachetną. Nie myślę też kalać
Nazwiska mego ojca, albo coś uchwalać
W swej duszy gwoli brata, coby imię moje
Na szwank mogło narazić. Świętą ma ostoję
I mocną Sprawiedliwość w mem wnętrzu. Nereja
Ten spadek chcę zachować! Jeśli jest nadzieja,
Że Hera chce ci łaskę wyświadczyć, ja-ć w drodze
Nie stanę, Meneleju! Lecz choć się nie godzę
Z Kiprydą, pragnę przecież posiadać jej względy.