Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lecz więzi ją w komnatach, ponieważ się trwoży,
Iż mściciel gotów wyróść z takich pańskich łoży,
Co zechce kiedy pomścić śmierć Agamemnona.
Lecz bojąc się i tego, że tajemnie ona
Dać może syna komuś z szlachetnego rodu,
Jął godzić na jej życie, by doznać zawodu:
Z rąk jego ocaliła ją matka, ta sroga
Kobieta, co, świadoma, gdzie pozoru droga[1],
By męża zamordować, lękała się przecie
Zarzutu dzieciobójstwa. Przeto inne siecie
Wymyślił król Ajgisthos: Ktoby go w swe ręce
Schwyciwszy, ubił zbiega, temu on w podzięce
Zapłaci złotem. Zasię Elektrę za żonę
Dał mnie, Mykeńczykowi z ojców. Na niepłone
Me gniazdo nikt przygany nie rzuci. Jedynie
Ta wada jest, żem biedny, więc i dom nie słynie
Świetnością, choć szlachecki. By osłabić trwogę,
Słabemu za małżonkę powierzył niebogę.
Bo gdyby ją był pojął jakiś mąż dostojny,
Ze krwi Agamemnona, dotychczas spokojnej,
Uśpionej, mógłby mściciel wyróść dla Ajgista.
Jam łoża się jej nie tknął — dziewica to czysta
Do dzisiaj, świadkiem Kiprys. Nie mogę, ja człowiek
Niegodny, pospolity, podnieść swoich powiek
Ku dziecku ludzi możnych, boć to wstyd! Prawdziwie
Żal tylko mi Oresta, jeśli się na niwie
Argiwskiej zjawi kiedy mój szwagier tułaczy
I siostry nieszczęśliwe małżeństwo zobaczy.
A kto mnie nazwie głupcem, że wziąłem do domu
Za żonę młodą dziewkę, której nie chcę sromu

  1. Ofiarna śmierć Ifigenii, poświęconej przez Agamemnona.