Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dostatnia, aby z taką nie siadywać społem
Pod jednym, mówię, dachem i za jednym stołem —
Przyczyna-ć to, by taka nie rodziła dzieci,
Co będą wam wrogami! Oto co mi nieci
Tę troskę — przez wzgląd na mnie i na ciebie, starcze,
By zabić ją, by wyrwać ją z twych rąk! Obarczę
Tem jeszcze cię pytaniem — nie jest niewłaściwe:
Gdy córka ma zostanie bezpłodną, czyż niwę
Ftiocką oddasz synom tej oto, jeżeli
Będzie rodziła syny, iżby władzę mieli,
Acz z rodu barbarzyńcy, nad Helleńczykami?
Czy może, wróg bezprawia, jestem między wami
Sam głupi, ty zaś mędrzec jedyny? [A wreście
I to proszę rozważyć: Gdyby w twojem mieście
Jakowy obywatel poślubił twe dziecko
I dziecku temu poszło tak samo zdradziezko,
Jak memu, czybyś umiał znosić to spokojnie?
Nie sądzę. A ty ze mną możesz stać we wojnie,
Z krewniakiem swym i druhem, dla obcej? Jest prawo
Jednakie dla małżonka i żony, gdy krwawo
Obrazi ją małżonek; i mąż, gdy ma w domu
Niewiastę wyuzdaną, może swego sromu
Tak samo tu dochodzić — jeno, że on dużą
Posiada władzę w ręku, a jej zasię służą
Pomocą tylko krewne i właśni ojcowie.
I oto, czemu swoich biorę, co się zowie,
W opiekę.]. Starcze! starcze! O mojej wyprawie
Wojennej wspominając, więcejś się mej sławie
Przysłużył, niżli o niej milczący. Cierpienia
Heleny sam Bóg zesłał, nie było ni cienia
Jej winy w tych przygodach, które tak się zdały
Greckiemu narodowi, albowiem wspaniały