Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wszak muzykantów gdzie jest dwóch, tak bywa,
Że każdy inaczej grywa.


∗                    ∗

A kiedy burza morska żeglarzy opada,
Jak trzeba ster ustawić, rozdwaja się rada,
I mędrców wielka rzesza mniejsze dobro stwarza,
Niż mózg jednego włodarza,
Choćby i prostszy: w państwie, a i w domu
Niech to nie będzie nietajne nikomu,
Jeżeli kwitnąć ma sprawa!

*

Na Sparty to mieszkance znać, na Menelaja
Królewskiej widać córce! Nic jej nie rozbraja:
Współzawodniczkę łoża ściga swą pożogą,
Chce ją mordować wraz z drogą
Jej latoroślą, a wszystko z zazdrości!
Straszny, ohydny jest mord! O, zagości
Skrucha w twym domu, o pani!
Lecz oto me oczy
Widzą, jak ku nam już ich dwoje kroczy —
Ród, związan wspólnemi pęty,
Na śmierć nieodłączną wzięty!
O najbiedniejsza na świecie
I ty, nieszczęsne me dziecię,
Za miłość matki tak mrące niegodnie,
Jakąż ty zbrodnię
Spełniłoś na swoich panach?

ANDROMACHE (w więzach).

Ręce związane tak srodze,
We krwi czerwonej brodzę,
W kraj już podziemny uchodzę...