Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na dolę moją przeszłą? Jedno mi w tym czasie
Zostało jeszcze dziecko, źrenica żywota,
I to mi pragnie zabić, komu jest ochota!
Dla mego to się życia nie stanie! W nim przecie
Nadzieja ma wykwitnie, gdy będzie na świecie.
Wstyd dla mnie, gdybym umrzeć nie miała za syna!
Porzucam więc ten ołtarz! Nadeszła godzina,
Skatujcie mnie, zabijcie, uduście! Jest garło!
O, dziecię moje drogie! Byś ty nie umarło,
Umiera rodzicielka. Lecz jeśli na ziemi
Zostaniesz, nie zapomnij o matce, jakiemi
Smagana katuszami, konała! A o tem
Bacz ojcu też powiedzieć, kiedy, za powrotem,
Zawiśniesz mu na ustach i, łzy lejąc rzewne,
Całować będziesz ręce. Jedno w świecie pewne,
Że w dziecku ma człek każdy swe życie. A ktoby
Sprzeciwić śmiał się temu, na wszelkie sposoby
Jest w błędzie: mniej on cierpi, nieszczęsny jest za to
W swem szczęściu, choć mu szczęście śmieje się bogato.

PRZODOWNICA CHÓRU.

Lituję się, to słysząc, albowiem u ludzi
I cudza nawet dola zawsze litość budzi.
Twa córka, Menelaju, niech się z nią pojedna,
By raz przestała cierpieć ta niewiasta biedna.

MENELAOS.

Hej! służbo! brać ją! brać ją! Skrępować jej ręce,
Bo żadnych ja przyjaznych słów jej nie poświęcę!
Ażebyś opuściła ten przybytek boży,
Groziłem śmiercią dziecka. Koniec się położy
W ten sposób mym zabiegom, już my cię schwycili!
A jakie mamy plany, dowiesz się tej chwili.