Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zazdrosną kłótnią rozgrzane,
Do Pryamidy się zbliżą.
I tu go Kiprys chytrem ujmie słowem:
Przemiękki
Ton to i słodki, lecz chyżą
Przyniósł ruinę Troi:
Frygijskie walą się grody,
Zmarła, zdeptana, ruń żywota świeża.


∗                    ∗

Przecz nań nie spadła srogiej klątwy siła
Z ust tej, co Parysa zrodziła?
Przecz go nie zmogły jej moce,
Nim na idajskiej zamieszkał opoce?
Wszakże Kasandra z wawrzynem na głowie
Krzykiem proroczym powie:
Uśmierćcie to straszne plemię,
Co niszczy Pryama ziemię!«

*

Do kogóż się ona nie zwróci
W wieszczej, błagalnej chuci —
Do jakich to rajców nie uda się w mieście
By płód ten zabito nareście!


∗                    ∗

Jarzma niewoli nie znałaby Troja,
I ty dziś, niewiasto ty moja.
Nie siedziałabyś złamana
W domu naszego królewskiego pana!
1 na Helladę nie spadłyby trudy,
Które rycerne jej ludy
Przez lat dziesiątek cały
Pod Troją znosić musiały!