Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/445

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ANTIGONE.

Biedna ja, prawda! Ni jedna
W tebańskiem mieście
Nie cierpi tyle, co moje
Serce niewieście!

OJDIPUS.

Boję się, boję!
Nie wiem, jak iść mam w ten mrok!
Schwyć-że się mego kostura
I wiedź, ty ma córa!

ANTIGONE.

Tędy, tędy, ojcze mój,
Tędy tędy stawiaj krok!
Z nóg cię zwali nikły cień,
Widmo, sen!

OJDIPUS.

Ojej! Ojej!
Co za dola, co za znój!
Tak uchodzić z ziemi swej!
Tak wypędzać starca z niej!
Bez tchnień, bez tchnień
Śród obcych błąkać się pól!
Ojej! Ojej!
Ten los mój! Ciężar ten!
Ta moja dola! Mój ból!...

ANTIGONE.

Ta twoja dola, ten ból! O tak!
Na świecie wszystko na wspak!
Sprawiedliwości
Niema śród ludzkich włości,
Lub bicza się kręcić nie waży
Na złych, na zbrodniarzy!