Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/436

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na kwieciem zasłanej łące
Ujrzy swój drogi płód:
Przez chwilę się w boju zwarli
Na tej zieleni
Bracia rodzeni.
Jak o jaskinię
Wspólną walczące
Dwa lwy!... Kto zginie,
Kto się ostanie?
Obom się zmroczył świat!
Na śmierci łanie
Pokładli się wzajemnie,
Jeden i drugi padł.
I tak pomarli
W krwi, widzę, leżą
Ares ją wylał, tę posokę świeżą.
Iżby Hadesu
Ciemnie
Miały już zimną ofiarę
Krwi!...
Gdy ujrzą to oczy
Jej stare,
U synów zwłok.
U tego ach! kresu
Gdy tak przystanie jej krok.
Miecz wyrwie z ciała zabitego syna
I w siebie wrazi matka ma jedyna
Ten nóż,
Ten straszny miecz!
I między dziećmi legnie, martwy stróż
Ich ciał synowskich... Przecz
Tak się to stało?... I w przepaść się stoczy