Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na straty się niejedne narazisz w tym czasie.
Dla tego słuchaj rad mych. Żadnej ci ja łaski
Nie żądam, zwróć, co moje, gdy nie chcesz w niesnaski
Zawikłać się z Mykeną, lecz zyskać jej względy.
A może — takie nieraz ludzie mają pędy —
Wybierać chcesz przyjaciół, nie z lepszych, lecz z koła
Podlejszych?

PRZODOWNIK CHÓRU.

Któż osądzić, któż rozstrzygnąć zdoła,
Gdzie słuszność, nie słyszawszy tej i tamtej strony?

IOLAOS.

O władco, wszak obyczaj jest tu dozwolony,
Że słuchać ja naprzemian i przemawiać mogę,
Że nikt mnie na tułaczą nie wypędzi drogę,
Jak działo się gdzieindziej. Z tym zasię człowiekiem
Nie mamy nic wspólnego. Dla nas dziś dalekiem
Jest Argos, jest nam obcem, albowiem wyroki
Wygnały nas z ojczyzny. Jeśli takie kroki
Przeciwko nam zrobiono, na jakiej zasadzie
Ten człowiek swoją rękę na tułaczach kładzie,
Z Mykeny wypędzonych? Jesteśmy wygnańce,
A godzi-ż się nas pędzić za Hellady krańce
Dla tego, że nas z Argos wypędzić raczono?
Aleny tego nigdy nie zrobią, boć pono
Nie mają tyle stracha przed Argos, by chciały
Wyganiać Heraklidów! Czyśmy w jakiejś małej
Achajskiej tu mieścinie? Czy to pierwsze lepsze
Jest Trachis, że nas pędzisz wbrew prawu? Rozeprze
Już całkiem się ta duma argiwska: z świątyni
Chcesz wygnać nas, żebrzących? Gdy się to uczyni,