Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wchodzi Król Aten

DEMOFON (do Chóru).

Wyprzedziliście młodszych w drodze do Zeusza
Ołtarzy, więc powiedzcie, na co tak się rusza
Ten naród? Co za cel jest tego zbiegowiska?

PRZODOWNIK CHÓRU.

Haraklesowe biedne, wygnane dzieciska
Ten ołtarz wieńczą święty, jak widzisz, o panie —
Przybyły prosić bogów o ich zmiłowanie,
A z niemi Iolaos, druh rodzica stary.

DEMOFON.

Z jakiegoż to powodu te jęki bez miary?

PRZODOWNIK CHÓRU.

Ten oto, chcąc przemocą oderwać te dzieci
I starca od ołtarza, takie krzyki nieci.
Powalił go, aż łzy mi wytrysły z pod powiek.

DEMOFON.

Z wyglądu, z kroju sukien zda mi się ten człowiek
Greczynem, lecz z postępku snać mu się należy
Nazwisko barbarzyńcy... Z jakiej-że rubieży
Przychodzisz? Mów! Nie zwlekaj! Skąd jesteś w tej drodze?

KOPREUS.

Jeżeli tak chcesz wiedzieć, z Argos ja przychodzę —
A poco i przez kogo, wyjaśnięć w te tropy.
Eurystej, król mykeński skierował me stopy
W tę ziemię, by ich ująć. Dużo według prawa
Powiedzieć mam i spełnić. Ojczysta ustawa
Skazała Argejczyków tych na śmierć, więc ja się
Wybrałem, sam Argejczyk, aby ich, w tym czasie
Z ojczyzny mojej zbiegłych, pochwycić. Nikt nami