Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z domowin wyprowadził one szyki zbrojne.
Nalega, aby syn mój, przekonan prośbami
Mojemi, zechciał słowem — idąc razem z nami —,
Lub mocą swego miecza sprawić, by w mogile
Spoczęły te ich zwłoki. Jego tylko sile
I miastu ateńskiemu to zleca... Objaty
Pragnęłam właśnie złożyć na zasiew bogaty,
Przybywszy z mego domu tu, gdzie płodne kłosy
Owocnie po raz pierwszy strzeliły w niebiosy.
Te więzy, co nie więżą, trzymająca w ręce,
Gałązki te oliwne, współczująca męce
Białogłów osiwiałych, pozbawionych dzieci,
Przychodzę przed ten ołtarz, co dziewictwem świeci
Dwóch bogiń, Demetery i Kory, w wysokiej
Mam bowiem czci te godła. Już ku mnie swe kroki
Skierował tu, do grodu, wysłaniec, co syna,
Tezeja, ma przywołać, niechże już poczyna
Zdejmować ono brzemię, które kraj ten gniecie.
A jeśli nie, to niechże zdobędzie się przecie
Na zbożną dziś ofiarę i nią to błaganie
Okupi. Wszystko bowiem, co tylko się stanie,
Przez męża stać się może — jedynie przez męża
We wszystkiem białogłowa rozumna zwycięża.

CHÓR MATEK.

Sędziwa Pani!
Wargi sędziwemi,
U kolan twoich leżąca na ziemi,
Modły zanoszę ku tobie:
Pomóż mi w mojej żałobie
I martwych synów moich wyzwól ciała,
Śród stosu trupów leżące na padła,