Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/495

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ponad ojczysty chram!
Dopiero tam, gdzie ojców mienie,
Dopiero tam, ach! tam
Dałabym skrzydłom wypocznienie!
Chciałabym w pląs tam pójść jak wtedy,
Gdym się, nie czając żadnej biedy,
Szczęsnych zaślubin żywiąc wolę,
W zbożnem rówieśnic moich kole,
Przy rodzicielki mojej boku
Do tanecznego rwała skoku —
Płoń się, radości, płoń!
O! Z Gracyami szłam w zawody,
Aże na kształty mej urody
Spływały włosów bujne sploty,
Strojne w przepaski i klejnoty,
Na moich sukien strój wspaniały
Przebujne włosy mi spływały,
Ocieniające skroń!..

Od strony miasta nadchodzi
THOAS.

Helleńska gdzie niewiasta, odźwierna świątyni?
Ofiary poświęcone? Czy się wszystko czyni.
Jak trzeba? W świętym ogniu palą się już ciała?

Ifigenia wychodzi z świątyni, niosąc posąg Artemidy.
PRZODOWNICA CHÓRU.

Jest oto!.. Ona-ć powie, co za rzecz się stała.

THOAS (idąc na przeciw)

Agamemnona córko! Czemu obraz boży
Unosisz, z niewzruszonych zdjąwszy go podnoży?