Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/476

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bogini, gdzie ofiara wypełnia się wraża
Na obcych — moja ręka z urzędu ich kładzie  —  —  — «

ORESTES.

Co rzec tu? Gdzie jesteśmy? Ach! Powiedz, Pyladzie!

IFIGENIA (czyta dalej).

«Lub klątwa niech, Oreście, w twym się domu święci!«
Powtarzam ci to imię, byś je miał w pamięci.

ORESTES.

O Boże!

IFIGENIA.

Co? W mej sprawie przywołujesz Boga?

ORESTES.

Mów! Mów! Sam nie wiem, gdzie mnie zapędziła droga.

IFIGENIA (na stronie).

Do rzeczy nie do wiary dotrę bez pytania.

(Do Pyladesa)!

Opowiedz, iż w me miejsce zjawiła się łania
I że ją podstawiwszy, wyrwała mnie boża
Artemis, mnie, ofiarę ojcowskiego noża,
Wrzekomo już nieżywą, i precz mnie uniosła
W te kraje... Tych orędzi chcę mieć w tobie posła.

PYLADES.

O jakżeż dla mnie lekką ta przysięga cała,
I ty jakżeś w tej sprawie lekko przysięgała!
Nie będę zatem zwlekał, lecz danych niewieście
Przyrzeczeń dotrzymuję od razu: Oreście,
Przynoszę i do rąk twych oddaję rodzonej
Siostrzycy twojej list mi właśnie doręczony