Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jest także ich nikczemność!... Dopóki ich zdrożna
Nieskończy się nieprawość, lżyć ich nieprzestanę.

FEDRA.

O, opłakane, o!
O, opłakane
Są losy
Nieszczęsnych kobiet!... By usunąć zło,
Gdzież na to jest środek i rada?
Któż to rozwiąże? Ukoi tę ranę?
Wyrok już na mnie wydały niebiosy!
O ziemio ty moja! o słońce!
Cóż mi dziś czynić wypada?
Jakąż wytężyć mam siłę,
O miłe
Drużki wy moje, by zbrodnię
Ukryć przed światem? Czyż godnie,
Abym znalazła obrońcę?
Czyż jaki bóg się tu zjawi
Albo jakowy człek,
Coby od hańby ohydnej mnie strzegł?
Zbyt to mnie gniecie! Na śmierć to mnie dławi!
Nie do zniesienia te ciosy
Dla najnędzniejszej z żon!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Tak! Tak! Służebna twoja, miłościwa pani.
Zawiodła się w swej sztuce, źle wychodzisz na niej!

FEDRA (do piastunki).

Przepodła! Zabójczyni najdroższych ci osób!
I cóżeś ty zrobiła?!... W ten mnie zniszczyć sposób!
Niech Zeus, mój rodzic możny, sprzątnie cię swym gromem