Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MEDEA.

O drogie przyjaciółki! Rzecz postanowiona!
Morduję naprzód dzieci, a potem z tej ziemi
Uciekam, nie chcę bowiem, ażeby nad niemi
Na skutek mojej zwłoki pastwiły się ręce
Mych wrogów stokroć gorsze. Tym ich nie poświęcę!
Że zasię zginąć muszą, więc przezemnie zginą.
Przez matkę swą rodzoną. Zbrój się tą godziną,
Me serce! Poco zwlekać, jeśli spełnić trzeba
Rzecz straszną, lecz konieczną. Odwagi, na nieba!
Ty ręko nieszczęśliwa! Podnieś miecz do góry
I spiesz się, spiesz, gdzie czeka cel życia ponury!
Nie truchlej! Nie myśl o tem, jak ci te rodzone
Twe dzieci były drogie! Potem łzy lej słone,
Lecz teraz na dzień jeden zapomnij! I w śmierci
Zostaną ci drogiemi, a ciebie na ćwierci
Ból zedrze, nieszczęśliwą snać będziesz do końca.
(Wychodzi).

CHÓR.

O biada! O Ziemio! O Słońca
Wszystko widzący promieniu! Swe jasne
Zwróć dzisiaj oczy
Ku tej na święcie
Najokrutniejszej kobiecie,
Nim, dzieci mordując własne,
W ich krwi swe ręce ubroczy!
Wszak to złocisty twój siew,
Więc jakżeż być może,
Aby nasienie to boże
Śmiertelny mordował człek!
A więc, niebiańska Światłości,