Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tam szły postacie dwie ... jak posłannicy
Piękności jasnej ... z sobą rozmawiając...
Leon dziesiąty!... a przy nim Walhalli
Twórca król Ludwik ... co budować mając,
W twym świecie radzi! się Medyceusza –
I znikli razem w gaju Tyrteusza...
Którego postać we mgłach się srebrzyła,
Piękną i dumna jak go myśl ma śniła
Niezapominek snop – swój ciężar błogi
Eros mu rzucił w połowie śród drogi
A resztą karmił Pegaza w Swawoli
I miał ich coraz mniej ... (to nieco ... boli!)
I leciał rumak ... dalej, coraz dalej
Błękitem sfer, i z nad dziejowej fali,
Niósł nad Świat Romy, i nad świat Germański
Nad średnie Wieki — aż nad nasz Słowiański...
Któremu kolej przyszła dziś na świecie,
By z piersi Polski nowe wydał życie!...
I leciał rumak ... i słucham ... w oddali

Jakby mnie duszy znajomi witali,
Ach! to podźwięki nadwiślańskich dzwonów !...
Co arfą wiały aż do boga tronów!...
Choć ziemi jeszcze nie widzę – w radości
Słucham – i wszystkie poznaje w miłości!...
Ach! to dzwon Skałki, a to dzwon Wawelu!...
A to Maryacki!... a to dzwon Tyniecki!
Tam znów dzwon Bielan leci do gwiazd celu!
I dzwonek Gródka!... i mój Zwierzyniecki!...
O! grają mi jak niegdyś, gdy na mojej skale
Słuchałem – z sercem drżącem jako Wisły fale –
I do ich dźwięków arfy dwiem stroił od serca –
I skala cicha we mgłach wśród kwiatów kobierca...
Wierniejsza niźli ludzie – patrzy w fal oddalę!...
I rumak leciał ... lecz senność z znużenia
Ujęła mnie – i próżno z nią walczyłem –
Więc szyję konia dłoniami obwiłem,
Jak przyjaciela szyję ... i z uśpienia
Nie wiem jak długie jeszcze leciał chwile – – –