Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mnie się tu śniło me życie
Boskiemi oczy zalśniło,
Jam czystej miłości dziecię
O jakiej wam się nieśniło!...



VII.
CLIO.

      I cytra z drżącej dłoni wypadała,
A ona tęsknie ponad morze biegła –
Tam w głębiach ulgi swym głębiom szukali,
Kiedy na bluszczach swojej skały legła...
Okiem leciała na ciche przestworze
A gdy zburzone, piętrzące się wały
Piany swe tłukły o piersi jej skały,
To czuła ulgę w sercu rozburzonem.
Ryk morza budził ją szałem śpienionem ,
Że z bolów serca te słowa wstawały:


HYMN DO AFRODYTY. [1]

        O Afrodyto! na słonecznym tronie
Przebiegła Zeusa córo, błagam Ciebie,
Oddal ode mnie ten pożar, co w łonie
Zatlił się rano, jak żar słońca w niebie!...

        O! zejdź dziś ku mnie! jeźli me błagam
« Słyszałaś kiedy ; nieraz nań niegłucha,
Na głos mej cytry, z wonnego posłania
Zeszłaś, niech dzisiaj twe bóstwo mnie słucha!...

        Ongi rzucając się nadobnem ciałem
W złocisty rydwan, gwiazdami olśniony,
Skrzydłami dwojga wróblików niesiony,
Co ulatały mej miłości szałem...

  1. Z Safony.