Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


«Przepaście rodzą! A Polska szatany
«Raz wtóry strąca z ziemi – i kajdany
«Ludów druzgocze w bałwana niewoli!...
«I tylko złe – i ciemność ją tu boli!...
«I świat się zatrząsnął w posadach!... a w głębi
«Duch święty jasny! Słoneczny! Gołębi!
«Wstał z piersi Polski na świat dobrej woli –
«Ona na przyjście gotowała ludy –
«O! patrz za krew jej – za miłość i trudy –
«Ludzkość zbawiona! Wolna – w aureoli!...
«I ludem ludów!
«I cudem cudów
«Jest Polska Ojczyzna twa!
«Piekła zagasi jej męki łza!...
«Patrz! Wzlata w wieczność jak loty orlemi!»
«Polska!... to Boże królestwo na ziemi!...»
Krzyknął pustelnik – i skonał z radości –
Dźwięki arf duszę loty anielskiemi
Unoszą w niebo w bezgranic miłości!...

XVIII.

Cisza –
Na skałach, pustelnik już skonał,
Otwór znów zapadł – słońce zachodziło,
A odtąd w skałach Urycz się zasromał,
I stał się ludu tajemnic mogiłą –
O których wichry huczą w nocach burzy,
Szumią po skałach zdroje –
I grzmot wtórzy,
A tylko anioł w tych dźwięków rozdźwięku
Jak w lutni – którą stwórca trzyma w ręku,
Stroju dosłyszy – i prawd wiecznej treści
I człowiekowi da – w natchnień boleści!...