Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W kołomnie wrzaski tych, co zwyciężono
Gdy nad zwyciężonemi – się pastwiono –
Po wałach trupów Godfred wszedł na wały
U zbawiciela grobu padł ze łzami,
Pomścił go dziko krwią Turków, zdziczały,
I długo płakał z swemi rycerzami –
Tam krzyżem legliśmy – a gdyśmy wstali
Rycerze królem go już powitali,
Lecz rzekł: «niegodzien ja nosić korony
«Tu – gdzie grób w ciernie stoi uświęcony
«A zbawca świata którego królestwo
«Nie z tego świata, niósł cierni koronę
«Nad światy piekieł i niebios jestestwo
Niech imię jego będzie wysławione!...»
Wtedym się rzucił w objęcie Godfreda
I rzekł: Niech zmarnieć twemu dziełu nieda
Bóg ten wszechmocny!...
Ja wracam do Rzymu
Nieść o zwycięztwie wieść –
O! nie dla dymu
Sławy, co kopci najśnieżniejszą cnotę,
Dymu co kopci męczeństwa ółtarze
I nieraz hańbi tych których pomaże –
Lecz dla radości idę!...
............
............
Na Golgotę
Poszedłem płakać – na oliwną górę,
I wspominałem tam – Syonu córę,
W zdrojach Cedronu obmyłem me oczy
I całowałem pył ziemi proroczej!...
I tam Waltera płakałem, co z góry
Patrzył na dzień ten – wielki – orlopióry!...
O! szkoda tylko – że z grobem Chrystusa
Oni tu ziemski cel sobie zdobyli!...
I nim na wieki swe dzieło skazili
Że po raz drugi świat wołał Jezusa...