Strona:PL Eljasz-Radzikowski-Illustrowany przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Siedzi w hacie jakby w budzie,
Zagra czasem też na dudzie.
Każda dziéwka gdyby hojca,
Nie słucha matki ni ojca;

Za parobkiem, kiedy gładki,
Leca dziéwki i mężatki.
I nie dba na czepiec żona,
Lata kieby oparzona.

Łagodny, ujmujący stosunek między rodziną, jak i obejście się z obcymi u ludu tatrzańskiego służyć mogą za przykład wiejskiemu ludowi z równin, jak i niższym warstwom wiejskim. Między sąsiadami i niesąsiadami panuje zwykle przykładna uczynność, życzliwość, a cóż dopiero mówić o uczynności względem podróżnych, których uważają za chlebodawców. W doradzaniu, w wykonywaniu życzeń gości ubiegają się, rachując oczywiście na zapłatę za wyświadczone usługi; zdarza się jednak wyjątkowo, że zbytniego wynagrodzenia przyjąć nie chcą. Nas, mieszkańców miast, przyciąga dużo do tego ludu szczera ochota w wypełnianiu naszej woli, nawet zachceń i ten przyjacielski stosunek, co w nas wyrabia owę wielką ufność, zapominając czasem, że wśród nich znajdują się ludzie źli, niewarci takiej otwartości. Zdarza się często, że ten lub ów z gości, zaufawszy bezmyślnie każdemu, doznaje zawodu, a rozczarowany jednym przykładem ogółowi potém złorzeczy, a jeśli się przytrafi takiemu, co ma pole do ogłaszania swoich myśli drukiem, skreśla potém