Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Wspomnienia.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do 4 godziny w nocy paliło się miasto. Około 3-ej nie miał już komu ratować mienia; zachciało mu się gasić ogień. Prosta historya: wdrapał się kędyś, na jakąś znaczną wysokość, stracił równowagę i padając, piersią i bokiem uderzył o jakiś twardy i kanciasty przedmiot.
Przed wieczorem, wchodziłam na mały, wązki dziedziniec domku, którego okna prawie dotykają ziemi — i widziałam ten sam zielony ogródek, na który przed laty ukradkiem patrzyłam. W pamięci mi zaśpiewało:

Tam na błoniu błyszczy kwiecie.
Stoi ułan na pikiecie...

Na spotkanie moje wyszła kobieta z rysami delikatnemi, lecz strasznie zwiędłemi od pracy i choroby, wysoka, chuda, zaledwie mogąca utrzymać się na nogach. Łzy rzęsiste ciekły ze spłowiałych jej oczów, na wklęsłe i żółte policzki...

A dziewczyna jak malina
Niesie koszyk róż!...

Na zewnętrznej ścianie domku kilka klatek, w których świergoczą szczygły i gile. To 14-letni Kazio, drugie ich po Marylce dziecko, ze sztuką wielką umie łowić te ptaki i tak je lubi, że ot wprost, przepada za niemi! Chłopak żywy jak iskra, z rumianą twarzą i lnianemi włosy, wybiega za matką z domku, ale zmieszany widokiem osoby obcej, chowa się wnet do jego wnętrza. Pies kundel już nie żółty, jak przed laty, ale biały w czarne plamy, szczeka na mnie trochę. Dwie małe dziewczynki wybiegają w celu