Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/320

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


miał rzeźwą i w oczach, wzniesionych ku górze, myśl dziękczynną.
Modlił się.
— O, źródło życia wszelkiego i jedyny zbiorniku wszelkiej wiedzy, nie wątpię już o potędze swojej, bo czuję, że silnie kocham i nie żałuję niczego, chociaż jestem bardzo smutny. Owszem, we wszechstworzeniu Twojem wielbię smutek i ze czcią przyjmuję go na ramiona, bo jest on mistrzem, który naucza ludzi, jakiemi są Twoje prawa i rozkazy!