Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nie ma z córką kłopotu najmniejszego. Najprzód jest ona jedynaczką, a następnie istnieje tam taka ciotka, siostra jej matki, która przepada za dziewczyną, od śmierci matki trzyma ją prawie ciągle u siebie, stroi, pieści i pewno wkrótce za mąż wyda. Ta ciotka jest wielką jego dobrodziejką, bo gdyby nie ona, miałby po owdowieniu kłopot ogromny z panną dorastającą. Odbywając często podróże obowiązkowe i prawie nigdy nie przesiadując w domu, trudno bardzo zajmować się edukacyą panny, a potem w świat ją wprowadzać. Ale to wszystko wzięła na siebie ciotka, on zaś tylko dostarcza pieniędzy na wydatki córki, czasem odwiedza ją u ciotki, a niekiedy, w czasie swobodnym od zajęć pilnych, bierze ją do siebie na parę tygodni lub miesięcy. — Opowiadał o tem wszystkiem ze zwykłą werwą, ale co chwila rzucał spojrzenia na drogi ogrodowe, prowadzące ku domowi. Znać było, że już rad byłby odejść dla poszukania kompanii nieco liczniejszej. Zenon to spostrzegł, wstał i zaproponował powrót domu. W drodze spotkali Kazia, który, rozbiegany i zasapany, wpadł jak kula pod nogi ojcu i stryjowi, zaledwie mogąc wymówić, że »Mama prosi na obiad«. Wiktor ujął go pod ramiona, podniósł wysoko w górę,