Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Melancholicy 02.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


»Błogosławieni cisi, albowiem
oni posiądą ziemię«.
(Ewang. u św. Mat. 5, 10).



I.

W domu wiejskim, starym i dość obszernym, w salce jadalnej z umeblowaniem skromnem, kilka osób otaczało stół, nakryty do obiadu porządnie, ale skromnie. Gospodyni domu, Sabina Horniczowa, siedziała pomiędzy córką dorastającą a siostrą, Rozalią Irską, naprzeciw męża i małego syna. Rozalia, panna prawie czterdziestoletnia, ale jeszcze piękna, wyglądała jak chmura. Są różne rodzaje chmur, z których każda sprawia wrażenie inne. Ta nie zapowiadała burzy groźnej i przemijającej prędko, ale deszczyk długi, nudny, którego kropla każda sprawia na skórze wrażenie szpilki. Jednak, osoba ta