Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/674

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ROZDZIAŁ X.

W parę dni potem, w gabinecie hr. Światosława odbywało się jedno z tych zebrań rodzinnych, które w każdej ważniejszej okoliczności, otaczały zwykle zimnego i milczącego starca gwarem rozmów, narad, skrytych współubiegań się i niechęci. Gospodarz domu zajmował zwykłe swe miejsce na długim fotelu, przy ozdobnym i żarzącemi się węglami ogrzanym kominku; naprzeciw niego w zwyczajnej też mu postawie bo z gracyą o gzems kominka ramieniem wsparty, lecz w niezwyczajnym stroju, bo cały od złocistych guzów archeologicznego mundura błyszczący, stał hr. August; hrabina Wiktorya, miękko i zarazem poważnie opłynięta zwojami jedwabiów i koronek zajmowała miejsce na kanapie; w niedalekim jej sąsiedztwie, niby nieodstępny anioł stróż i przewodnik sumienia świątobliwej damy