Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pompalińscy.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


rzucała się na szerokiej kanapie w nerwowych, nierównych rzutach i podskokach, a z piersi jej ulatywały urywane, piskliwe dźwięki, mające oznaczać śmiech, a w rzeczywistości ani do tego objawu wesołości ludzkiej, ani do niczego najzupełniej nie podobne.
— Tak, tak! kochany waćpanie! mówiła chichocąc niby i podwijając pod siebie nogi, aby je znów z wysokiej kanapy zwiesić o wiele niemi podłogi nie dotykając, tak, tak! posłuchaj mię tylko Waćpan, wyucz się rzemiosła jakiego: szewiectwa, krawiectwa, czy czegoś podobnego, a obaczysz że wyjdziesz na tem dobrze! wyśmienicie!! Dodaję tu zresztą, dodaję! że jeżeli tak sobie postąpisz, będziesz w testamencie moim notowany! zobaczysz jak będziesz...
— Przyznam się pani jenerałowej, przerwał Pawełek, który uśmiechał się i rumienił naprzemian, że mi już podobne emancypowanie się samemu nieraz do głowy przychodziło.
— Emancypuj się kochany waspan! emancypuj! I tylko pamiętaj abyś nad twoim szewieckim czy tam jak sobie chcesz, kupieckim zakładem ogromny szyld zawiesił, a na szyldzie żeby wielkiemi,