Strona:PL Eliza Orzeszkowa-Pamiętnik Wacławy vol III.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ze szlachetnych piersi gorących westchnień, ile tam zrodziło się wielkich postanowień, mających utworzyć wielkie charaktery! ile z umysłów, nawskróś przeniknionych świętością ciszy i medytacji, wylało się tam na papier myśli, przyodzianych formą poezyi lub nauki, które, wyszedłszy ztamtąd, cały kraj miały okrążyć, a mieszkańcowi poddasza, co je z pod serca wyjął i podarował światu, przynieść w darze kawałek twardego chleba, jako obronę od głodowéj śmierci, i ciche szczęście, doświadczone z dłonią przyłożoną do spokojnego sumienia.
Każde z miast większych posiada takie miejsca, będące niby warsztatem, na którym ubóztwo i praca wyrabiają materyały, jakiemi żywi się, przyodziewa i naucza druga połowa społeczności, połowa błyszcząca, próżnująca, bawiąca się, tańcząca, a w głębi cierpiąca także, cierpiąca nieskończenie więcéj, niż tamta, cicha i pracowita, w ciemne suknie ubrana, a na mrocznych zaułkach mieszkająca, jéj siostra.
Są to dwa światy. Zkąd pochodzi ta nieokreślona tęsknota za czémś inném, lepszém, wyższém, jakiéj doświadczają ludzie ze świata połysków i gwarów? Zkąd płyną te cierpienia, jakie do głębi świat ten nurtują, psując dusze i podkopując istnienia?
Ztąd, że świat ten nie zna i nie rozumié tego drugiego świata, na szczeblach hierarchii społecznéj niżéj, ale na drabinie ku wiekuistéj prawdzie wiodącéj wyżéj stojącego nadeń; że gardzi lub nie zdoła się-