Strona:PL Ejsmond - Polska w pieśniach cudzoziemskich.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


umilkły... Mroźno dokoła i ciemno.
Zadrżałem z trwogi...

W niebiosach nademną
noc była zimna bez gwiazd i miesiąca,
jako grób martwa, jako grób milcząca.
Więc naraz wielką uczułem tęsknotę
za mą Ojczyzną, kędy słońce złote
uśmiechem boskim błogosławi ziemi
niosąc wesele i ludziom i ziołom
i ptakom, które głosami srebrnemi
wielbią pogodę, podobne aniołom...

„Weź mię, o Boże, pod Twoją obronę“,
wołałem, „abym ujrzał ojców stronę
lub zginął“... Bóg mi zesłał ukojenie:
we śnie powtórnie zobaczyłem cienie
dziewic królewskich... Lecz nie łkały w męce
i wolne były od więzów ich ręce
i uśmiechnięte ich usta dziewczęce...
A ja radosne widząc obu lica
zgadłem, że była jakaś tajemnica
w tem wielkiem szczęściu...

Rzekła mi Dziewica
o kruczych włosach: „Moje grzeszne syny
kraj obróciły w popiół i perzyny