Strona:PL Dzieła poetyckie T. 5 (Jan Kasprowicz).djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jako sztylety w me serce, a w duszy
Wciąż owe jęki sączy mi żałobne,
Niezapomniane słowa Violetty,
»Ach! czas nadejdzie, gdy w skruchy godzinie
Strumień łez gorzkich z oczu ci popłynie,
Gdzie o mnie, biednej, pomyślisz inaczéj,
Wtedy niech Bóg cię chroni od rozpaczy...«
I czas ten nadszedł! o nadszedł! o nadszedł!
I lata trwa już ma rozpacz i końca
Cierpień nie widzę, widzę tylko ducha
Twego przy sobie, jak mi serce pali
Skrą swego wzroku, jak mi w uszy sączy
Przerażające słowa Violetty!
»Ach! czas nadejdzie, gdy w skruchy godzinie,
Strumień łez gorzkich z oczu ci popłynie,
Gdy o mnie, biednej .........«



Grafika na koniec utworu.jpg