Strona:PL Dzieła poetyckie T. 5 (Jan Kasprowicz).djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bańka mydlana... Wnet ku duszy mojej
Przychodzisz znowu: Czy to ta, co mami
Nieugaszonej żądzy płomieniami,
Hańby się ludzkiej i wstydu nie boi

I żar miłości, nie znający granic
Ani prawideł, na przekorę świata
Z tchem najszczytniejszych bogomodleń brata?

Nie! sen to dawnych dni, który się na nic
Rychło rozwiewa, żalu tylko mgławą
Snując smugę za sobą, że nie jesteś — jawą...



Grafika na koniec utworu.jpg