Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dla objaśnienia następnego poematu potrzeba mi nieodbicie powiedziéć kilka słów o kwarantannie na pustyni między Egiptem a Palestyną blisko miasteczka El-Arish. Wymysłem to jest dziwnym Mohameda Ali, że między dwóma swojemi państwami, zaznaczył myślą na błędnym piasku granicę, i pod karą miecza zmusił wolne beduiny rozbijać w tém miejscu namioty i żyć przez dni kilkanaście pod dozorem straży i doktora; inaczéj zaś z Egiptu do Syryi dostać się nie mogą. Podróżując na wielbłądzie musiałem podobnemu uledz losowi. Po ośmiu dniach drogi przybyłem z Kairu na smutną dolinę piaszczystą, abym na niéj przez dni dwanaście zamięszkał. Z razu pojąć nie mogłem, jak miejsce puste, bez żadnego domu, błędnym piaskiem zawiane, mogło prawu ludzkiemu podlegać; ale miecz Baszy zdawał się wisieć w błękitném niebie, nad głową moich przewodników Arabów, bo przybywszy na dolinę kwarantanny, kazali zaraz uklęknąć wielbłądom, a w twarzach ich czarnych widać było głębokie poddanie się ludzi wolnych pod prawo strasznego człowieka. Przybył Doktor z miasteczka El-Arish, pierwsze to było miasteczko które od wyjazdu z Kairu obaczyłem