Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/146

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    DO LUDWIKI BOBRÓWNY.

    Gdy na ojczyznę spojrzą oczy Lolki,
    Karmione złotem i tęczową czczością,
    Niechajże spojrzą tak, jak oczy Polki,
    Spokojnie — ale z ogniem i miłością.

    Kiedy je patrzeć na smutek przymuszą,        5
    I na lud, który gdzieś w łańcuchach pędzą,
    Niechaj te oczy łzami się zaprószą —
    Lecz niech się nigdy nie zamkną przed nędzą.

    Kiedy z tych oczu łez opadnie rosa,
    A ludzie będą chciwie w nie patrzali,        10
    Niech oczy całe pokażą niebiosa
    Aż do błękitu dusz i jeszcze dalej.

    A kiedy przyjdą porwać naród z trumny
    I rzucić w ogień tych, co skry się boją,
    Niech w oczach będą takie dwie kolumny,        15
    Jak ognie, które na wulkanie stoją.

    Wtenczas ja powiem srodze rozkochany,
    I nawet w rymy to zamknę królewskie:
    Że choć widziałem w oczach cztery zmiany,
    Prawdziwie Lolka ma oczy niebieskie.        20