Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/101

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    Jakby falami ognia płynęły tamtędy,
    Lejąc się przez grobowców utworzonych rzędy.

    Ale większy był jeszcze widok z innej strony:
    Pustynia — i ogromny krąg słońca czerwony        30
    Chylił się do zachodu...

    I większy był jeszcze
    Widok — w myślach — na wieki, lecące jak deszcze
    Po granitowych ścianach; na pożarów łuny,
    Na ogromnych wypadków bijące pioruny...
    Kiedym to wszystko wstawił i w grobie pochował,        35
    Zdało mi się, że Mojżesz krwią Nil zafarbował
    I że płynął czerwony wypadków posoką;
    A tak myśląc, po głazach obłąkane oko
    Padło na jakiś napis — strumień myśli opadł...
    Ktoś dwudziesty dziewiąty przypomniał listopad,        40
    Polskim językiem groby Egipcyanów znacząc...
    Czytałem smutny — człowiek może pisał płacząc.