Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego 01 (Gubrynowicz).djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DO MICHAŁA ROLA SKIBICKIEGO

PODPÓŁKOWNIKA WOJSK RZECZYPOSPOLITEJ KOLUMBIJSKIEJ,

POŚWIĘCAJĄC MU POWIEŚCI WSCHODNIE

MNICHA I ARABA.




I znowu ciebie ziemia przywołuje stara,
Z kolumbijskiej krainy, z grobu Boliwara;
Z nowych światów żadnemu nieuległych panu,
Gdzie pył tronów nie spada jako proch wulkanu,
I nie pokrywa grodów — ani grom tronowy        5
Szuka pomiędzy tłumem wyższej nad tłum głowy.

Dopóki światów nowych ludzie nie przeczuli,
Myśl nie śmiała biedz skrajem przewróconej kuli.
Na kartach kładł rytownik chmurną dłoń olbrzyma.
Myślano, że Bóg ziemię tamtą stroną trzyma,        10
Jak czarę wrącym stworzeń napełnioną tłumem;
Dopiero Genueńczyk przeniknął rozumem
Tajemnicę tej dłoni i z jej skrzepłych palców
Wyłamał świat drzew, złota, brylantów, padalców.
Europejska zbrodnia napełniła lasy,        15
Pod Kortezów mieczami padały Inkasy,
Czarni misyonarze duchownemi berły
Z łona muszl zakrwawionych nieraz pruli perły,
Potop krwi religijnej świat wyludnił młody,
Dzisiaj z krwi odrastają zielone narody,        20
Snać płodne serce nowej ziemi nie ostygło.