Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/650

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w biurach kościanym nożem, jak karty książek. Jeszcze się pchamy, jeszcze się wałęsamy między tą cywilizacją atradycyjną[1], której wielka praktyczność jest często wielce niepoczciwa, a pomiędzy naszą ukochaną cywilizacją tradycyjną, której wielka poczciwość jest wielce niepraktyczną, jeszcze, jednem słowem, jesteśmy dopiero ludźmi XIX wieku. Ale głównym przedmiotem naszym po zarysie historji poezji było na dziś wyświecenie pojęcia o bajronizmie, do tego przeto powracamy. Ilekroć pojawi się pisarz, który wonie i kwiaty historyczne ułoży w piękne tomy, tylekroć arcybudująca sława jego rozejdzie się po wszechświecie i chociaż tylko z żywych praw chrześcijańskich ułożył on kilkanaście tomów encyklopedji podręcznej, np. «Encyclopedie du Christianisme pour les gens du monde»[2] imię jego zaskarbi sobie rozgłos. Często wszakże pisarz takowy wziął oto przejrzystą chustę Ś-ej Weroniki i z tej ulotnej tkani uszył codzienną bieliznę dla współczesnych. Ale, ilekroć prosty żołnierz, jakiego zakonu maltańskiego braciszek, jaki templarjusz[3], szczery jaki i wolność kochający duch w imię miłości w kierunku prawdy, prosto a samodzielnie dąży, tylekroć na potępienie jego rozpowszechnią się tylko wątpliwości sumienia, jeżeli jakie miał, lub licencje i klątwy, które z ust niedosyć zaciśniętych wylatywać mu mogły. Niechże się nikt rzeczami temi nie gorszy, a kto łaska, niech do mnie się odniesie, abym objaśnił je. Licencje niczyje mię nie obchodzą, przyjęto jest albowiem usuwać się od krat konfesjonału, zajętych osobistością cudzą. Wątpliwości zaś sumienia ludzi publicznych pomierzać się zwykły na łokcie kościołów i społeczeństw, z których indywidua te wychodzą; co zaś do przekleństw, te co znaczą i czy ich poetom używać wolno, powiemy osobno, jak będziemy mówili o poemacie Słowackiego, «Beniowskim». Wtedy niemniej i klątwy, które w pismach Byrona spotykamy, lepiej się nam wyjaśnią.
Religijnym był Byron więcej od kościoła i wieku swego. Lord, nietylko był za emancypacją katolików w Anglji, w czem, zaiste, że ponad swobody, przez oficjalny kościół angielski uznawane, wznieść się umiał, ale nawet, jak sam to wyznaje, bał się dlatego starości, aby nabożnisiem zczasem nie zostać. «Oto bowiem, powiada, kiedy pod sklepienia katolickich świątyń wchodzę, czuję jakoby promień, pociągający mię». Był on zaś nietylko więcej tolerującym niźli kościół i społeczeństwo, w którem żył, ale bardzo nad ton wieku wyższym. Dowiedziawszy się, że nieznana mu osoba zmarła, a ta odmawiała była modlitwę na intencję poety, zawołał: «Największa sława, która uolbrzymia człowieka w oczach jego nie może iść w porównanie ze znaczeniem takiej modlitwy!» Wszystkie wieńce Homera i «Napoleona gdyby je razem na jedno czoło wkładać można — nikną mi w porównaniu do tak bezosobistej intencji». Nie od rzeczy tu będzie, jeżeli przypomnę, że jego Świątobliwość Pius IX, papież, kiedy przyjmował Mickiewicza, a poeta, ukląkłszy, odezwał się: «Oto jestem syn marnotrawny», «ecco mi il filiol prodigo» odpowiedział: «syn najukochańszy», «filiol carissimo!» Ja zaś od Papieża większym nie jestem katolikiem. A któż, zawołam, przeto marnotrawniejszym synem był i tak wychylił do dna truciznę pieśni, jak to uczynił Byron pieśni, Sokrates?
Urodził się on w ojczyźnie lordów i był lordem, więc miał ojczyznę, mógł przeto wielkim mężem w społeczeństwie szczęśliwem zostać. Jak zaś pojmował to zadanie, najlepiej pokazuje pierwsza jego depesza do lorda Holland, której treść prawie dosłownie brzmi jak następuje: «Odsyłam raport, dotyczący wypadków w Nottinghamshire[4], przekonanie moje w zapatrywaniu się na nie jest zupełnie różne. Usprawiedliwiam zbuntowanych i staję w ich obronie. Klasa rzemieślnicza jest bardzo upośledzona, jeden człowiek przez mechaniczne środki zastępuje siedmiu i wraz reszta pozostawiona jest bez pracy; należy się cieszyć z postępu machin, ale milordzie, nie godzi się, aby machin doskonałość okupywać człowieka degradacją». Oto pierwsza depesza wstępującego do parlamentu angielskiego męża stanu: — Poeta!...
Urodził się on pod kotarą, w Palestyńskich rycerzy godła ubraną, ale herb jego nikomu nie zawadza; zabłysnął on trzy razy tylko na trzech hełmach, gdy do Grecji wyjeżdżał... — Poeta!

Był on obdarzony wytwornością mowy

  1. — pozbawioną tradycji.
  2. (fr.) encyklopedia chrześcijańska dla ludzi świeckich.
  3. maltańczycy (przedtem johanici) i templarjusze, członkowie średniowiecznych zakonów rycerskich, założonych dla obrony chrześcijaństwa.
  4. — hrabstwo Nottingham w południowej Anglii, bardzo uprzemysłowione, słynne z tkanin, koronek itd.