Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/501

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ja teraz do rzemiosła powracam i sprzętu,
Zniecierpliwionych ludzi zwołać u okrętu.
Ty o wszystkiem, co rzekło się, zachowaj pieczę,
Ucz się tak doskonale pełnić, jak się rzecze.

Więc roztropny Telemak z swej strony zaczyna:
«Zaprawdę, cudzoziemcze, żegnasz mnie, jak syna,
Ani zdołam zapomnieć serdecznej przestrogi.
Lecz dlaczego ten pośpiech? Zgotuj się do drogi
Przez świeżą kąpiel... Czekaj, chcę, ażebyś raczył
Unieść i dar, któryby jak spomnienie znaczył...

Lazurowzroka na to Pallada: Radzę ci
Do powrotu go schować pogłównie w pamięci...
Mnie coraz bardziej nagli godzina podróży.
Rzekła i, jak ptak, znikła, który lecąc wróży.
W serce jego albowiem odwagę natchnęła,
Pamięć ojca, rzutniejszą gotowość do dzieła,
I myśl, którą Telemak natrafiał zdziwiony,
Że to stało się z Boga...
...I rozpromieniony,
Na podobieństwo boskie jasny, wszedł do sali,
Gdzie dziewosłębni piosnek wesołych słuchali.

A śpiewał im wieszcz taki, że aż ucichnęli...
Pieśń zaś była: jak marnie Acheje ginęli,
Gdy opuszczali Troję, gdy za nimi w ślady
Obosieczny gniew pędził tej samej Pallady.

Mądra Ikara córka, z komnaty na piętrze
Słuchając nuty, treść słów pojęła i wnętrze:
Dwie więc służebne panny wziąwszy, z obiej strony
Za nią idące, zeszła na próg wychylony
Pomiędzy kształtne odrzwia...
...Twarz z profilem czystym
Miała przymgloną nieco owiciem przejrzystem,
Boska między niewiasty... gdy dwie jej panienki
Miały swemu wiekowi odpowiednie wdzięki.

Potem we łzach te słowa Penelopa powie:
Femjus, mam jedną prośbę, przystępną wieszczowi,
Który, umiejąc pieśni, dla ucha czarowne,
Lub wreszcie i kantyki przystępne i równe,
Czemuż nie śpiewa, jakby pospołem siedzący
Śród ludzi, którzy, pijąc, słuchają niechcący...
Lecz ów tren serce moje najostrzej przeszywa,
Żal mój głębiej go umie, choć słów nie używa.
Cenię szlachetnej głowy pamięć i wyprawę
Męża, który Helladzie przyniósł dobrą sławę!

Tu roztropny Telemak ze swej rzeknie strony:
Malko, czemuż to śpiewak ma być poganiony,
Skoro za świętem idzie natchnieniem? Ażali
Nie Jupiter to raczej, ważący na szali
Sprawiedliwość i wszystko mający na pieczy,
Wydziela ludziom błogie lub fatalne rzeczy,
Jako sam chce i rad jest?... Bogu więc przygana?
Lub winić pieśń dlatego, że jest zrozumiana?
On, gdy głosi porażkę Danausa synów,
Czyni, co sztukmistrz, świeżych gdy szuka wawrzynów.
Niech owszem serce twoje umężnia się bardziej
I słuchać prawd pouczy, a duch bólem wzgardzi.
Przecież niejeden Uliss na trojańskiej zginął.
Wielu Greków krwi strumień po gardło opłynął.
Powróć w progi, gdzie cicho igła się nawleka,
Krosna są ówdzie, kłębek niecierpliwie czeka,
I rozkazuj, by panny były ci powolne!
Co do rozpraw, te że są doniosłe i wolne,
Męskim przystają duchom, choć niejednakowo...
Najpierwej mnie, że jestem tu panem i głową.

To Penelopa, słysząc, w sercu zatrzymała,
Zacnością słów przejęta, i poszła, jak stała,
Dwie za sobą służebne mając stąpające,
I legła i łzy lała w wezgłowie gorące
Za Ulissem, aż niebo mająca w swem oku
Minerwa snem jej błogim ulżyła z obłoku.

Zalotnicy tymczasem, że mrok już zapadał,
Gwar czynią: każdy niby do snu się układał
W łoża, których zmieniali porządek, jak chcieli.