Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/432

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SĘDZIA. W takim razie cofnąć konieczna jest.

(do ogółu)

Kto się zgubić chce, ma zawsze drogę!
I to według mnie obłędem zwie się...
MAK-YKS. (do Durejki) Zaś to, co pan robisz, i co potem
Łagodzisz niezgrabnie, to według mnie
Dobitniejszą się mianuje nazwą.

Zapomniało się już bowiem, widzę,
Że są zła, określeń nie mające,
Te zaś pełniąc, jest się przyzwoitym.

(do wszystkich)

Skrócę wam treść...

(z wysileniem)

resztę sił zdobywszy,
Iż od rana byłem czczy...

(przysiada)

Dzień cały
Wyjątkowe odbierałem ciosy —
Mieszkanie mnie wreszcie usunięto,
A nikogo nie zastałem w domu
Z powinnych mych, lub dla mnie przyjaznych.
HRABINA. (porywając się coś mówić)
Mak-Yks...
MAK-YKS. Wstyd mnie jest, zaiste, wyznać...
HRABINA. (podnosząc rękę) Mak-Yks! Ja ci darowałam pierścień!
MAK-YKS. (do Hrabiny) Niech hrabina raczy nie przerywać!

(dalej ciągnąc opowiadanie)

Wstyd zaiste... wyznać... iż miałem myśl,
Najgminniejszą z myśli tego świata:
To jest — skończyć wszystko jednym strzałem!
Rzecz, której, nim zajdzie, mogą ludzie
Wzbronić — i dlatego to powodu
Rewidować się nie pozwoliłem...

(obszukiwany przez straż, dobywa pistolet)

Oto broń jest — —

(z innej kieszeni)

To zaś... są to jeszcze
Złamki chlebów, wziętych z tego stołu...

(donośnie)

Dwie rzeczy te... niech tłumaczą wszystko!

Jestem człowiek: cóż do tego prawu,
Że się słaby człowiek gdzieś zastrzela!
URZĘDNIK. (rozdzierając akta) Cała przeto sprawa, znów, jak pierwej...
ANIELKA, STARY SŁUGA i INNI (wbiegając, u drzwi) Pierścień pani, pierścień znaleziony!
Doprawdy, że szczególniejszym trafem
Na świecznika gałązce bronzowej,
Przy złamanej i zgasłej tam świecy
Zawisnął, jak gwiazda!
STARY SŁUGA. W tańcu skoro
Pękła nić, na której grały dzieci,
Wyprysnął widocznie.
GOŚCIE. Świecę strącił
I zastąpił jej blask diamentem.
STARY i NOWY SŁUGA. Chodźcież państwo zobaczyć, jak śliczny!
Nikt ręką tam nie potrafi sięgnąć.
WIELE OSÓB. Chodźmy! Chodźmy! Zdarzenie szczególne.
SĘDZIA. (z natchnieniem) Drabinkę przystawić — rzecz najprostsza.
GOŚCIE. Sędzia zawsze ma na wszystko środki.
SĘDZIA. (wybiegając) Drabinkę z werandy ogrodową...
URZĘDNIK. (do Mak-Yksa) Panu naprzód, a potem hrabinie
Przedstawuję wymówki, acz zbytnie
Ze strony urzędnika...

(do straży)

— Ustąpcie!

(wychodzą)

HRABINA. (do urzędnika) Żegnam go.
URZĘDNIK. (podając rękę Mak-Yksowi)
Lepszego zdrowia życzę.

(wychodzi)


SCENA SZÓSTA.

SZELIGA. (przystępując do Mak-Yksa)
Panie! Wszyscy...

(spostrzegając bladość na licach jego)

Panie! Wszyscy są zajęci trafem,
Pozwól, abym człowiekiem się zajął:
Czy nie chcesz doktora?
HRABINA. (nie podnosząc się z siedzenia) Zaraz — obok —
Jest mój Miłosierny Szpital.. Doktór
Tam zostawa zawsze, a może być,
Że i sam prowincjał...

(przez ramię swoje i siedząc)

Co ty cierpisz?!

(Stary Sługa wnosi pierścień na tacy i stawia go na małym stoliku przed Hrabiną, która nie wgląda w to)