Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/420

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SZELIGA. (z dziwnym akcentem)
Wdzięczny pani jestem za coś... Nie wiem...

(po chwili)

Jak też zdrowie hrabiny?...
MAGDALENA. (zimno). O... dobrze...
SZELIGA. (wstając i patrząc ku oknu) Mieliśmy dziś rano coś, jak burzę...
MAGDALENA. Która też powietrze ochłodziła.
SZELIGA. (obłędnie) Letnie burze, z gromem i błyskawicą,
Nawet z ulewnym deszczem, są miłe...
MAGDALENA. Mnie one dla kwiatów zawsze cieszą...

(naiwnie)

Okna pełne mam kwiatów u siebie,
Zaplątane w rozmaitość liścia,
Tak, że słońce gdy je tknie promykiem,
To na cały mój biały salonik
Cienie listków padają ze drżeniem
I w girlandy wiążą się prześliczne.
A znam je tak wszystkie... — że gdy jeden,
Kwiatek jeden, ktoś urwał był z okna
I to błahy!... geranium ponsowe,
Wraz poznałam.
SZELIGA. (krotochwilnie) — Jakto? Czy też same,
Ukradzione, spotkawszy geranium,
Odpoznała pani?!...
MAGDALENA. (żywo) — Ah, nie... to nic!
Lecz, że w oknie kwiatek jeden brakł mi...
SZELIGA. (widząc, iż Magdalena pogląda na zegarek) Są osoby, między któremi czas
Zdaje się być naprzód ukróconym...
MAGDALENA. I odrazu jest się z niemi blisko...
Jeżeli spojrzałam na zegarek,
To, iż Marja dała mnie instrukcje —
(dzwoni — wchodzi Stary Sługa i przyjmuje listy na pocztę. Do Szeligi)
Instrukcje jej są, jak militarne.
SZELIGA. Osoby są — mówiłem — śród których
Nikną czasu warunki — istotnie.
MAGDALENA. I odrazu blisko jest się z niemi.
SZELIGA. W Europie stan to wyjątkowy —
Na Wschodzie, tradycją obyczaju,
Wiarą otrzymany lub nałogiem;
Cień namiotu czyni u Araba,
Że, kogo ogarnie, wraz ubratni.
MAGDALENA. Braterstwa nie znamy w Europie —
SZELIGA. (krotochwilnie) Za to bywa siostrzaństwo niekiedy...
MAGDALENA. Uwagi też nie zwróciłam nigdy,
Że to wyraz jednej płci właściwy —
Że braterstwo męskie jest.
SZELIGA.To dowód,
Ile je pojmują w Europie.
MAGDALENA. Ja też coś mam wschodniego — doprawdy!
Matka moja jest z tej szlachty polskiej,
Co przybyła z Armenji.
SZELIGA. (dopatrując) Ah, prawda,
Pani ma wyraźnie coś wschodniego.
MAGDALENA. Nieraz było to mnie aż szkodliwe.

(ze znudzeniem)

Dziś, w świecie, kobiety są za innych
Złe... ...I to zowie się wychowaniem!
Ręki podać nie można otwarcie,
Gdy są inni, co źle to pojmą...
Nie można uśmiechnąć się, bo źli są,
Którzy uśmiech źle sobie wyłożą...
SZELIGA. (głęboko) Instytucje, a nawet reformy,
Mające na celu ulepszenie,
Podobno że się już nieinaczej
Tworzą, tylko z tą głównie bacznością,
Aby pasje złych w interes objąć;
I ażeby nie drasnąć przypadkiem
Uśpionego gdzieś antropofaga![1]
Droga arcypraktyczna — do chwili,
W której nagle się można samemu
Włożyć w smoka paszczę i nareszcie
Nie mieć co oszczędzać i co chronić!
MAGDALENA. (z odrazą) Zepsucie zgadywać nieustannie
I cudzym się uniewolnić fałszem,
Nie móc się poruszyć, bo są błędni,
Którzy źle ruszenie twoje pojmą —
To — golgota antichrystusowa!...

(wstaje — podaje rękę — i toż samo czyni Szeliga)

Arab, jak pan widziałeś, da rękę
Ot tak... ...I ufa — i, że wierzy,
Bzadziej, niż my, zdradzonym bywa!

(kiedy tak z uściśnionemi dłońmi zostają, wchodzi nagle Hrabina i zatrzymuje się u progu)


SCENA CZWARTA.

HRABINA. (zimno) Przepraszam, że mało trafnie wchodzę...

(spostrzegając się i rumieniąc:

Ja to powiedziałam z tej przyczyny,
I dlatego powiedziałam to,

  1. antropofagos (gr.) — ludożerca.