Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ludzie, dla których żywe obowiązki znikły,
Ci, co innego! Takim laury kwitnąć zwykły.
............


III.

Pani! Zamolksys, dobry przyjaciel Solona,
Zato, że mądrość grecką w własne przeniósł bory,
Brat mu rodzony strzałę posyła do łona.
I szczęsny jest on mędrzec swoim pierwowzory,
Gdy kona... dąb mu żaden przynajmniej nie rzecze:
«Czyś chory?» ani sosna mówi mu: «Człowiecze!
Zapłaczę ci do ran twych żywicy bursztynem»,
Ani go orzeł, lecąc, odpomina synem!...
............

Pani, prorokom zmarłym groby staw a sute,
Słabych rań, współczesnego lwa gładząc po szyje,
Wachlarzem baw się, zwłaszcza na najświeższą nutę,
I szczerość miej, lecz ową, która prawdę kryje,
— I nie wierz mnie...

1858. Paryż.



137.  DEDYKACJA[1].

Tym, którzy, z wielką historji zniewagą,
U słupa prawdę rozebrawszy nago,
Już, już świstali,
Jako dziewicy obuwie wężowi,
Spadnie na czoło lada kwiat i powié:
«Dotąd, nie daléj!...»

Tym zaś, co, serca jeszcze mając szczątek,
Nie powstydzili się wielkich pamiątek
Myślą czcić wielką,
Palmy się schylą od wołań anioła
I, pognębione okrążywszy czoła,
Łzę otrą wszelką...



138.  ODPOWIEDŹ[2].

Hieroglif nieraz weszedł ze mną w sprzeczkę,
Bazaltowemi wykrzywiając wargi,
I polubiłem z ciemnościami targi
O gwiazdkę światła, o tęczy wstążeczkę.
Owszem, przyjemnie jest zstępować w głębie
Egipskich studni i wspominać sobie,
Że ci, co wyżej, są jako gołębie
Biali i górni, i chodzą po tobie —
Owszem — i mroków zamieć bezgwiaździsta,
Na oceanu legająca fali,
Miewa swój urok, gdy smutek-artysta
Kreśli coś, patrząc, jak się serce pali,
I, jeśli blaskiem miga już wątpliwym,
Wznosi je, gwoździem zakręcając krzywym.

Owszem — ciemności ni świata, ni stylu
Jam się nie uląkł, złoty mój motylu;
Ależ, kto z twego co wyczyta listu,
Zaprawdę, mędrszy ode mnie...
...do trzystu!



139.  BOHATER.
1.

Czy już nie wróci czas siły zupełnéj,
Ani ma jeszcze zasłynąć
Wiek, gdy po runo ważono się płynąć[3]
Ze złotej uwite wełny?...


2.

Lec na kolchidzkiej tkaniny kobierce
Niktże już więcej nie pragnie?
Lub bohaterów czulsi spadkobiercę
Woląż się ująć za jagnię...?


3.

Smoka czy wielki łeb dziś wyzwie kogo,
Bykiem otrębując turniej?
Lub jestże, ktoby rad go potrzeć nogą
I wynieść się nadeń górniej?...


4.

Czy ramion marmur, czy muskułów granie
I całostrojność budowy

  1. Wiersz ten umieścił poeta w broszurze «O sztuce (dla Polaków)», wydanej w Paryżu w r. 1858, a zwróconej w znacznej mierze przeciw rozprawie J. Klaczki «O sztuce».
  2. Jest to odpowiedź na wierszowany list Teofila Lenartowicza.
  3. Mowa o t. zw. «Argonautach», którzy z Jazonem na czele, wyprawili się do Kolchidy (południowo-zachodni Kaukaz) po cudowne złote runo, strzeżone przez smoka.