Strona:PL Dzieła Cyprjana Norwida (Pini).djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ŻELISŁAW.

Bawił się, mówię, kreśląc po etruskiej misie,
Na której tle czerwonem mirra dogasała.
Twarz w twarz mu Klodjusz siedział, dalej postać stała
Bosa, w bez fałdowanym płaszczu, jak w kirysie[1],
A był to Katon. Krassus mówił coś na ucho
Pierwszemu z domowników i było tak głucho...
Kwirytów kilku weszło, a z nimi mniej znani
Męże. Naonczas Klodjusz, pawie wziąwszy pióro,
Dotknął się Cycerona, jak promień gra z chmurą,
I rzekł: «Co też ojcowie wyznaczy spisani[2]
Pompejuszowi w formie tryumfu?...»
«...Zaiste,
Pompejusz sam dotychczas może ani marzy,
Jakie obchody, w jakim stopniu uroczyste
Byłyby w smak Rzymowi i jemu do twarzy;
Człowiek bowiem, nie mniemam, aby, zwłaszcza w chwili
Zwycięstwa, znał, co zato powinni mu byli».
To rzekł i roztarł biała popiołu kruszynę.
Więc Klodjusz, swego pióra pawiego promieniem
Powietrze gładząc, rzecze: «Pompejusz z sumieniem?
Zagadki dwie — prędzejbym odgadł Katylinę!»
Nieskończone — to miało przedstawiać teatr bez teatru.




115. ECHA.
FANTAZJA.

DEWIZA[3]: Ja bo trzymam z Kopczyńskim[4], że: «jak się mówi, tak się pisze»; lubo przekonywam się, że Kopczyński zapomniał dodać: «w społeczeństwie natur wolnych».
DRUGA DEWIZA: Jak te «Echa, usłyszysz, to będzie Polska — ale pierwej nie będzie Polski».


1.
Za płotem

Pielę zagon, zagon czarny,
Dzień cały
I, nie mówiąc, gadam z ziarny,
Co wstały,
Aż zabłyśnie mi przed okiem,
W sercu zabłyśnie
Coś, jak tęcza nad obłokiem
Nienaumyślnie,
Aż zaśpiewam: «Lasy, góry,
Oj, weselcie się!»
Aż zaśpiewam: «Strzałopióry
Orzeł śnił mi się!»



2.
W plebanji.

Księgę mi podaj, tę, oprawna w skórę,
Jeżeli widzieć możesz...

Widzę półkę —
I książki, tylko trudno poznać, którę...
U szyb czarniutką widzę też jaskółkę,
Co przylatuje tu z czeremchą w dziobie...

Pójdź spać! Co zrobić miałeś, to sam zrobię.
Ot, ewangelja dziś: «Błogosławieni
Ci, co są sercem czyści...» jak zbawieni,
Już oglądają Boga...



3.
We dworze.

Wół mi siwy,
Wielmożny panie, upadł, wół poczciwy.
Pracował, i do chaty zimnym węszył nosem,
I dzieci go lubiły drażnić złotym kłosem —
A upadł, a stąd bieda — a co będzie ze mną?

Mój bracie, ognia trzeba za krzesać, jak ciemno,
Skałkami dwoma, albo krzemieniem i stalą,
Żeby zapalić drzazgę. Jak się drzazgi palą.
Pójść, szukać zguby... Jeśli widno na kominie,
To igłę w izbie znajdziesz. Tak samo i w czynie:
Przyjdziesz, pomówisz ze mną — zobaczym, co możem,
Gadając, co jest, jak jest, powoli ułożeni;
I wól się znajdzie, jeśli igłę znaleźć można...

Niech będzie pochwalony Bóg! Wy i wielmożna
Pani, zdrowi bądźcie i sędziwi...
Jak pan nieboszczyk, tylko więcej też szczęśliwi!



  1. kirys (niem.) — pancerz.
  2. patres conscripti (łac.) czyli «ojcowie spisani» — honorowy tytuł senatorów w dawnym Rzymie.
  3. dewiza (franc.) — godło, hasło, zasada.
  4. Onufry Kopczyński (?—1817), autor głośnej «Gramatyki Polskiej».